Spotykamy się przed Bramą Zamkową, przez którą udajemy się na dziedziniec szydłowskiego zamku. Tutaj Tomasz Olszacki opowiada o związkach tego miejsca z księciem Bolesławem Wstydliwym i królami polskimi: Władysławem Łokietkiem, Kazimierzem Wielkim, Władysławem Jagiełłą, a także kanclerzem wielkim koronnym Krzysztofem Szydłowieckim. Architektoniczne dziedzictwo, które pozostało po wiekach średnich, wraz z Muzeum Zamków Królewskich, jest wyjątkową atrakcją turystyczną w skali Polski.

Transkrypcja

Piotr Walczak: Ooo, witaj Tomaszu, miło Cię widzieć.

Tomasz Olszacki: Witaj Piotrze, Ciebie również.

Cóż, dzisiaj chyba obejrzymy szydłowski zamek, przed którego bramą stoimy. Sam budynek bramny w średniowieczu wyglądał zupełnie inaczej. O ile w ogóle był tu kiedyś budynek bramny. Z badań archeologicznych wynika, że był to raczej prosty przelot w murze obwodowym, ciągnącym się właśnie tutaj, po wschodniej stronie zamku. Sam budynek bramny powstał, przynajmniej w murowanej jego kreacji, w początkach XVI stulecia. Wyglądał zupełnie inaczej. Natomiast swoją obecną formę zawdzięcza on przebudowie ze schyłku stulecia XVI-go, kiedy to w dobie gospodarowania na zamku przez starostów z rodziny Stanisławskich, herbu Pilawa, dokonano jego późnorenesansowej przebudowy. Na frontonie widzimy również orła polskiego, poniżej tablicę pamiątkową z XIX stulecia. O tym opowiemy jednak kiedy indziej. Dziś obejrzyjmy szydłowski zamek. Zapraszam do środka. Oczywiście, o ile zostanie nam otwarta brama.

(pukanie) Otwórzcie!

Zbigniew Zieliński: Witamy na zamku w Szydłowie.

TO: A oto i Zbyszko z Grabek, wartownik zamkowy, pamiętający jeszcze czasy Władysława Jagiełły. Witamy serdecznie. Spójrzmy na początek na sklepienie. Przelot bramny przykryty jest sklepieniem kolebkowym z lunetami, które pochodzi ze schyłku XVI stulecia.

Jakieś wystrzały? Czyżby do zamku zbliżało się oblężenie?

Natomiast pierwotnie przelot bramy przykryty był płaskim stropem. Zapraszam dalej. Idziemy po kamiennym bruku, takim jaki znajdował się tutaj również w późnym średniowieczu i w wieku XVI i kierujemy się mijając punkt sprzedaży biletów, które oczywiście należy nabyć, jeżeli chcemy zwiedzić szydłowski zamek, kierujemy się w stronę dziedzińca.

Na początek powiedzmy sobie słów kilka na temat historii szydłowskiego zamku. Sięga ona bowiem jeszcze XIII stulecia. Wówczas to, jak wykazały badania archeologiczne, w północno-zachodniej części zamku znajdował się książęcy dwór. To on najprawdopodobniej odwiedzony został w 1255 roku przez księcia małopolskiego Bolesława, zwanego Wstydliwym, wraz z jego kancelarią. Po obiekcie tym oczywiście zachowały się wyłącznie relikty archeologiczne. Został on zniszczony, splantowany, a w jego miejscu powstały późniejsze zabudowania zamkowe. O obecności tegoż dworu świadczy natomiast między innymi ceramika pochodząca z XIII stulecia, zgromadzona obecnie na ekspozycji w szydłowskim muzeum.

Powstanie murowanego zamku, wbrew dotychczas przyjmowanym sądom, sięga jeszcze czasów króla Władysława Łokietka. Do tej pory bowiem najczęściej mówiło się, że budowniczym zamku był król Kazimierz Wielki. Władysław Łokietek bywał natomiast w Szydłowie. Wizyty te poświadczone są w jego marszrucie. Wiemy, że był z Szydłowem blisko związany, w końcu to on lokował miasto najprawdopodobniej w 1325 roku. Wreszcie tutejsza fara nosi dość rzadkie wezwanie św. Władysława odwołujące się niewątpliwie właśnie do wspomnienia króla, który lokował szydłowski gród.

Siedmiokrotnie szydłowski zamek odwiedził król Kazimierz Wielki. No, najczęściej łączony z Szydłowem, którego postać jako budowniczego i wielkiego fortyfikatora Królestwa Polskiego utrwaliła się w naszej kulturze. Król przyjeżdżał do Szydłowa sprawować sądy. Właśnie mamy liczne wzmianki o tutejszych sądach. Były to sądy ziemskie sandomierskie odbywające się najprawdopodobniej właśnie tutaj, w przestrzeni szydłowskiego zamku. Na co dzień zamkiem zarządzał natomiast królewski podrzędczy i burgrabia rezydujący pewnie właśnie w obrębie tutejszej budowli obronnej.

Monarchą najbliżej związanym z Szydłowem jest jednak Władysław Jagiełło, który bywał tutaj aż 17 razy. Jego pobyty przypadały głównie na miesiące jesienne. Z obecnością króla Władysława Jagiełły, ze sprawowanymi tutaj przezeń sądami, łączą się także inwestycje, rozbudowy jakie dokonały się w przestrzeni szydłowskiego zamku na przełomie XIV i XV wieku.

Począwszy od lat 30-tych, 40-tych XV stulecia relacja monarchów polskich z zamkiem w Szydłowie słabnie. Zamek przechodzi w ręce starostów, którzy co prawda będąc królewskimi urzędnikami, przede wszystkim jednak gospodarują tutejszą włością na zasadzie prywatnego jej użytkowania. Bywał tu co prawda jeszcze Zygmunt Stary, natomiast później królewskie obecności w Szydłowie są już wyłącznie epizodyczne. Natomiast na plan pierwszy wyrastają właśnie starostowie, a spośród nich w XVI wieku z pewnością Krzysztof Szydłowiecki herbu Odrowąż, któremu zawdzięczamy renesansową przebudowę zamku.

W drugiej połowie XVI stulecia zamek należał do starostów z rodziny Stanisławskich herbu Pilawa, którzy dokonali jego późnorenesansowej przebudowy. Wraz w zasadzie z jej zakończeniem, doszło do bardzo smutnych wydarzeń. A mianowicie w latach 30-tych wieku XVII zamek płonie, kiedy to najprawdopodobniej lisowczycy, nie otrzymawszy należnego im żołdu, puszczają z dymem miasto i zamek, chociaż zostali pokonani w potyczce jaka rozegrała się pod Szydłowem.

Wiek XVIII, tak jak i w całym Królestwie Polskim oznacza już pewien schyłek, rozpad, degenerację. Także i zamek szydłowski przestaje być budowlą reprezentacyjną. Niekonserwowane budowle zmieniają swoje przeznaczenie. Te, które były niegdyś reprezentacyjne i ważne stają się drugoplanowe, stają się przestrzeniami gospodarczymi. Natomiast inne budowle wymagają już dużych nakładów inwestycyjnych, które nigdy nie zostały poniesione, co doprowadziło z czasem do rujnacji, zniszczenia zamku, a w efekcie do jego rozbiórki w XIX stuleciu.

Na szczęście, to co się zachowało, wciąż warte jest obejrzenia i jest wyjątkową atrakcją turystyczną w skali Polski.   

Transkrypcja: Kasia Krzemińska